Oranssi Pazuzu – Mestarin Kynsi [2020]
13 lipca, 2020

Dziwny to zespół ten Oranssi Pazuzu, zaczynali w 2007 roku w Finlandii, pisząc dziwną muzykę nie pasującą do żadnego znanego nurtu, w dodatku pisali teksty w rodzimym języku, co mogłoby wskazywać, że sukcesu nie odniosą. I tak właśnie ten zespół z totalnej ciekawostki dla fanów ekstremalnie eksperymentalnej muzyki stał się praktycznie najciekawszą nazwą na międzynarodowej scenie muzycznej. Nie dziwi mnie to ani trochę i na każdym kroku udowadniają czemu.  Nie będę ukrywać, że piąty album Finów był przeze mnie najbardziej oczekiwaną płytą 2020 roku. Po 4 latach i wyśmienitej kolaboracji z Dark Buddha Rising pod nazwą Waste of Space Orchestra ekipa z mroźnej północy powraca pod skrzydłami Nuclear Blast. I właśnie przez przynależność do tej wytwórni miałem największe obawy z tą płytą.

Już od samego początku albumu okazuje się, że nie słusznie. Niemiecki kolos nie zniszczył brzmienia ani stylu zespołu jak to ma w swoim zwyczaju z innymi swoimi podopiecznymi. Nie kazał im też pisać tekstów po angielsku. Wręcz przeciwnie, tutaj jakby wszystko brzmi o wiele klarowniej i lepiej niż na poprzednich albumach. Partie wokalne Juho przyprawiają o gęsią skórę, a klawisze niczym żywcem wyjęte z utworów minimal techno (tak jak obiecali, na tym albumie postanowili pobawić się elektroniką) są po prostu przerażające i hipnotyczne. Zresztą w tych 6 kompozycjach trwających równo 50 minut nie ma ani jednego zbędnego dźwięku, ani krzyku. Stonsowy riff w drugim utworze to złoto. Płyta, jak w przypadku wspomnianej wyżej kolaboracji przypomina czytanie książki, ma swój początek, rozwinięcie i zakończenie. Kompozycje nie zlewają się jedną miałką masę, tak jak ma to często miejsce na albumach zespołów z tego nurtu, tylko płynnie przechodzą w siebie i każda ma swój charakterystyczny moment. Mam nieodparte wrażenie, że pomoc w postaci drugiego gitarzysty zapewniła zespołowi szersze pole w eksperymentowaniu. Całość tej mrocznej, hipnotyzująco-psychodelicznej uczty uzupełnia genialna okładka Tekla Vàly. 

Zmianą na pewno jest klimat albumu. Poprzednie albumy sprawiały wrażenie spaceru na grzybach zimową nocą po lesie, tutaj mamy odczynienia z klimatem industrialnym. Zresztą sam zespół podkreślał, że tematem wspólnym wszystkich utworów jest kontrola przez mistrza właśnie w dużym mieście. Polecam zapoznać się z tekstami przy użyciu szeroko dostępnych translatorów.  Zwłaszcza, że wszelaka kontrola i zapędy totalitarne stają się powoli codziennością w naszym otoczeniu.

Oranssi Pazuzu po wydanym w 2016 roku Värähtelijä zawiesił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Nie na co ukrywać, udało im się do niej doskoczyć, a nawet ją przeskoczyć. Jest to do tej pory najlepsze, najbardziej kompletne dzieło Finów i polecam się z nim zapoznać, nawet jeśli będzie to oznaczało rozpoczęcie przygody z psychodelicznym black metalem. Chociaż muzyczne ładki są zawsze bardzo krzyczące. Po prostu jeśli ktoś lubi nie oczywistą, kwaśną, eksperymentalną muzykę powinien jak najszybciej dać tej płycie szansę i po prostu zostać “szalikowcem”.

O autorze

Kacper Hawryluk

Kacper Hawryluk

Muzycznie siedzę od elektroniki po eksperymentalny metal. Pogryw na gitarze i bawię się w elektroniczne dźwięki. Możecie mnie spotkać na festiwalach i koncertach w całej Polsce jak i poza nią. Zawsze chętny na perełkę i blanciora.