Behringer SF300 Super Fuzz – czy hype jest uzasadniony?
16 sierpnia, 2020

Jak wiedzą wszyscy albo się zaraz dowiedzą Behringer jest znany między innymi z robienia tanich efektów w plastikowych obudowach, w kształcie przypominające te bosowskie. Taka kostka będzie nas kosztowała ok. 100/120zł. Ja tutaj bym się chciał jednak skupić na jednym szczególnym efekcie z ich katalogu i będzie to, jak prawdopodobnie wyczytaliście z tytułu, SF300 Super Fuzz. Czy hype nakręcony przez ludzi z Internetu tacy jak Josh Scott z JHS czy Does It Doom jest odpowiedni? Czy nagłe braki dostępności tego efektu były uzasadnione? (na przełomie roku 2019/20 nastąpiły braki SF300 i ceny na reverbie podwoiły się)

Z informacji które znalazłem w Internecie, ten efekt pojawił się na rynku w 2012 roku (bazuję tą datę na dacie znalezionej w instrukcji na strony producenta). Jest to kopia 1:1 legendarnego efektu Bossa FZ-2, produkowanego w latach 80. FZ-2 zawdzięcza swoją sławę będąc bardzo in your face octave fuzzem, używanym przez np. Davida Gilmour’a, Bucketheada czy Electric Wizard na kultowym albumie Dopethrone. Tak, to klasyczne brzmienie velcro-octave fuzzowe powstało dzięki FZ-2. Niestety bossowski efekt nie był produkowany zbyt długo, a więc jego ilość na rynku jest dość niska. Co z tego wynika obecna cena tego efektu w dobrym stanie może sięgać nawet dwóch tysięcy złotych (najtańszy egzemplarz w momencie pisania tego artykułu na Reverbie kosztuje 1200zł). Głównym założeniem Bossa dla tego fuzzu było odtworzenie klasycznych dźwięków lat 60’ i 70’. To samo na swojej stronie ma Behringer.

Układ naszego FS300 jest dokładnie taki sam jak oryginalnego FZ-2. Jedyną różnicą pomiędzy tymi dwoma kostkami jest to, że podwójny potencjometr EQ został rozbity na dwa osobne. Mimo to, sama korekcja jest dalej taka sama jak w oryginale. Gałki jakie mamy do dyspozycji to LEVEL, TREBLE, BASS, GAIN i trój-pozycyjny przełącznik zmieniający tryb (FUZZ1, FUZZ2 i BOOST). 

Tak jak gałka GAIN dodaje siarczystości do naszego brzmienia, to jednak LEVEL najbardziej odpowiada za charakter naszego fuzzu, co jest o tyle ciekawe, bo sam efekt dodaje bardzo dużo głośności do sygnału. Skutkuje to tym, że samo skręcanie volume na gitarze też nie za bardzo wpłynie na nasz charakter brzmienia, gdy włączamy naszą kostkę. I tutaj pojawia się jeden z pierwszych problemów tego efektu. Ilość sygnału który jest produkowany może być nieodpowiednia dla niektórych, a jeżeli komuś zależy na utrzymaniu tego siarczystego-połamanego brzmienia, to będzie się musiał pogodzić z tym, że po włączeniu będzie miał spory boost sygnału. 

EQ jakie mamy do dyspozycji jest bardzo proste, aczkolwiek spełnia swoja rolę bardzo dobrze. Możemy obciąć albo dodać góry czy basu, bardzo łatwo możemy przejść z pełnego brzmienia do szklankowatego z masywną ilością góry odpowiednio kręcąc TREBLEM I BASEM.  Jesteśmy wstanie uzyskać też tak przesadzone i dzikie harmoniczne dzięki samemu charakterowi octave fuzzu, a nasze EQ pozwala lekko poskromić ten efekt albo wypuścić go z klatki, żeby siał zamęt i chaos.

Wcześniej wspomniany przełącznik trójpozycyjny, daje nam możliwość przełączania się pomiędzy różnymi trybami. W trybie FUZZ1 mamy do czynienia z bardziej nosowym (tak zwany ‘honk’) i płaskim fuzzem, z kolei FUZZ2 pozwala nam w pełni wykorzystać część „octave”  naszego fuzzu. Dźwięk na tym ustawieniu ma dużo więcej mida i topa, co sprawia, że całościowo jest dużo bardziej szorstki. Opcja BOOST to po prostu booster, który sprawia, że potencjometr LEVEL jest ustawiony na full, a ogólnym podbiciem sterujemy używając kontroli GAIN. Kręcąc, możemy przejść z lekkiego overdrive do grungowej dystorsji. Jest też i tajne ustawienie (zdradzę je wam, ale nie możecie nikomu go dalej przekazać). Wygląda to tak, że ustawiamy przełącznik pomiędzy FUZZ1 i FUZZ2 w wyniku czego mamy jakby blend 1 i 2, tylko jest to dużo mniej stabilne i pojawiają się czasem jakieś dziwne zawirowania. Nie bać się eksperymentować z tym ustawieniem, bo może uda się coś ciekawego ukręcić.

Ja osobiście używam tego efektu w ustawieniu Electric Wizard czyli wszystko na full w trybie FUZZ2. Problem jest taki że, jak już opisałem, występuje ten ogromny boost i czasem jest trudno to zrównoważyć jak np. gramy jakieś intro na cleanie, a potem na główny riff załączamy nasz fuzzik, to mamy spory przyrost głośnośności. Innym problemem z jakim się spotykam jest to, że efekt nie chce specjalnie współgrać z każdym wzmacniaczem. Z moim Orange TH30 daje sobie radę. Zakładam, że jest tak iż od razu na początku mam trochę ciemniejsze brzmienie i więcej dołu. SF300 bardzo nie chce współpracować z wszelkiej maści Labogami. Nie ważne ile bym kręcił przy nich, to nie jestem wstanie ustawić czegoś co by nie brzmiało jak kupa. Nawet ze skręconym EQ jest za dużo topa i mida i nie przebijają się niskie harmoniczne basowe na których mi osobiście zależy. Jeszcze raz zwracam uwagę na to, że efekt ten trzeba przegrać z własnym wzmakiem bo bywają problemy.

Przeglądając różne fora można zauważyć, że ludzi często myślą o przekładaniu go do innej obudowy. Jest to wykonalne, ale byłoby z tym dużo roboty. Wszystko jest mocowane na płytce i wszystko jest SMD. Trzeba by było trochę pomajsterkować przy zmianie przełącznika, jeżeli nie wkładalibyśmy tego do obudowy bossowskiej.  Sama plastikowa obudowa jest dość wytrzymała, nie skrzypi przy deptaniu i nie słyszałem, żeby komuś się udało połamać Behringera używając go normalnie. Inną ciekawostką jest to, że cała masa tego urządzenia pochodzi z płyty stalowej która znajduje się w dolnej części efektu.

Kilka słów podsumowania, jeżeli szukasz taniego octave fuzza, to polecam bardzo ten efekt. Jeśli ci się nie spodoba, to nie będzie cię to kosztowało za dużo, a i nie powinno być problemu, żeby znaleźć kogoś kto go od ciebie odkupi. Jeżeli szukasz instant brzmienia Electric Wizzard, to jest to fuzz dla ciebie.

Tutaj możecie sobie posłuchać jak bardzo podobny czy różny od oryginału jest ten oto Behringer, (źródło YT Dose it Doom).

Zalety:

+ tani
+ instant brzmienie Electric Wizzard
+ robi tak żeby wzmacniacz robił brrrrrr
+ no jest to fuzz
+ booster (podobno ktoś tego tak użył)

Wady:

– nie chce współpracować dobrze ze wszystkimi wzmakami
– volume, oprócz regulacji głośności mocno wpływa na charakter brzmienia
– gniazdo zasilające z boku koło jacka (mi to przeszkadza trochę)
– niektórym przeszkadza plastikowa obudowa